Kliknij tutaj --> ⛈️ wstydliwe badania w szkolnym gabinecie

W przypadku gdy nadal istnieją przeszkody w realizacji tego badania, należy dążyć do wspólnego przeprowadzenia głębszej diagnozy środowiska rodzinnego, we współpracy z pedagogiem szkolnym, a w niektórych przypadkach korzystać także z pomocy psychologiczno-pedagogicznej lub ośrodków pomocy społecznej. Polska od wielu lat prowadziła działania wyprzedzające w zakresie badań przesiewowych słuchu, wzroku i mowy u dzieci w wieku szkolnym, w stosunku do zaleceń zapisanych w konkluzji. Począwszy od 1999 r. prowadzono prace dotyczące metod, procedur i nowoczesnych narzędzi multimedialnych. Wynikiem tych prac, w ramach różnych programów Czasem badania takie prowadzone są bezpośrednio w szkolnym gabinecie. U ludzi dorosłych, kontrolne (a więc PROFILAKTYCZNE) badania okulistyczne powinny być wykonywane minimum co 2 lata. Po 40 roku życia zaczynają rozwijać się takie choroby jak zaćma, jaskra, czy zwyrodnienie plamki (AMD). Oficjalny start badania głównego w Polsce. Rozpoczęła się 8. edycja badania PISA, czyli Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów. W badaniu weźmie udział blisko 250 polskich szkół i ponad 9 tys. uczniów. Badanie główne PISA 2022 ma na celu dostarczenie porównawczych danych dotyczących umiejętności uczniów z o Zdrowiu w Bydgoszczy ul. Jagiellońska 4 85-067 Bydgoszcz M: +48 691 669 604 E: i90rodak@gmail.com Chemoeksfoliacja w gabinecie kosmetologicznym Chemical exfoliation in the cosmetology office WSTĘP Skóra jest bezustannie narażona na czynniki, które przyspieszają procesy starzenia: zanie-czyszczenia, promieniowanie ultrafioletowe, Site De Rencontre Avec Des Femmes Riches. Rośnie liczba gabinetów dentystycznych w szkołach. Stomatolodzy przyjmują dzieci w 720 placówkach szkolnych. Rząd zapewnił pieniądze na kolejnych 50 gabinetów – poinformowała w czwartek podczas obrad sejmowej komisji zdrowia wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko. Fot. Według informacji wiceszefowej resortu zdrowia, w 2015 r. w szkołach działało 595 gabinetów stomatologicznych. W ubiegłym roku ich liczba wzrosła do 631, natomiast w obecnym uczniowie korzystają z pomocy lekarzy dentystów w 720 gabinetach. Wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko poinformowała, że jest jeszcze 5 mln zł na szkolne gabinety stomatologiczne. W ocenie resortu pieniądze te pozwolą na wyposażenie 50 gabinetów. O fundusze mogą się starać władze lokalne. Opieka i profilaktyka dentystyczna nie ma się ograniczać do gabinetów szkolnych. Przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia projekt ustawy o opiece zdrowotnej nad uczniami przewiduje że szkoły będą podpisywały umowy na świadczenia stomatologiczne z gabinetami znajdującymi się w ich otoczeniu. Do niedużych placówek – liczących 100 lub mniej uczniów – gdzie nie opłaca się tworzyć gabinetów dentystycznych i w których pobliżu nie działają gabinety dentystyczne, będą dojeżdżały dentobusy. Na mocy ustawy przyjętej w ubiegłym roku resort zdrowia kupił za 24 mln zł 16 takich pojazdów. Dotychczas NFZ podpisał 11 umów na świadczenie mobilnych usług dentystycznych. Do końca maja ma zawrzeć kolejnych pięć kontraktów. Trzy pierwsze dentobusy już odwiedzają szkoły i leczą dzieci od początku kwietnia. NFZ nie dysponuje na razie danymi o liczbie młodych pacjentów, którzy już skorzystali z porady w gabinecie na kółkach. Filip Nowak, szef Mazowieckiego NFZ, wyjaśnił, że świadczący mobilne usługi stomatologiczne ustalają trasy dentobusów z Funduszem. Biorą pod uwagę przede wszystkim "mapę" stacjonarnych gabinetów, ich liczbę, oddalenie od placówki szkolnej. Wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko zapewniła, że standardy świadczeń medycznych w dentobusach są takie same, jak w gabinetach stacjonarnych. Poinformowała, że w tym roku na stomatologię przeznaczono 19 mld zł. Przypomniała, że od lipca 2017 r. obowiązują nowe stawki wyceny świadczeń stomatologii dziecięcej. Są o 30 proc. wyższe niż w stomatologii dorosłych. Wcześniej dentyści niechętnie podpisywali umowy z NFZ na leczenie dzieci. Działania ministerstwa mają poprawić fatalny stan epidemiologiczny w tej dziedzinie. Problemy zdrowotne jamy ustnej i uzębienia są powszechne. Aż połowa 3-latków ma próchnicę. Co pięćdziesiąty 12-latek ma usunięty przynajmniej jeden ząb. Niemal co dziesiąty 18-latek ma ubytek przynajmniej jednego zęba. zapytał(a) o 17:20 Jak wygląda bilans w pierwszej gimnazjum? wygląda bilans w pierwszej gimnazjum? 2. Po szkole krąży plotka ze będą badc miejsce intymne... Czy to może byc prawda? Odpowiedzi ja jak byłam na tym badaniu po zważeniu i zmierzeniu lekarz kazała mi się rozebrać a ja jej na to ie a ona nie wyłupiaj się i się rozbierz to ja pani nie ginekolog a ona masz się rozebrać a ja [CENZURA] wyszłam trzasnęłam drzwiami i poszłam do domu :P Witam Was wszystkich,moj bilans w naszej wiejskiej przychodni ktory miałem w ostatni piątek wyglądał następująco,w wyznaczonym dniu bilansów trzeba było zgłosic się rano do rejestracji i cierpliwie czekac w kolejce ze swoimi rówiesnikami okolo godziny na kolejki były dwie, wywoływano nas na bieżąco do jednego z dwóch gabinetów,raz dziewczyna raz wejściu zastałem ku mojemu zdziwieniu młodą pielęgniarkę która poprosiła mnie do stolika o wypisanie ankiety zdrowia,po jej wypełnieniu zapytała czy jestem przygotowany dostatecznie do bilansu,zapytałem co mam przez to jej zadniem jest kontrola czystości pacjenta,czy ma czyste ubranie,swieżą bieliznę i czy przed wizytą był się tak,zapytała jeszcze czy jestem wypróżniony,ku zdziwieniu odpowiedziałem z małym rumieńcem,że takim razie przystępujemy do wstępnego przeglądu-powiedziała,kazała rozebrać się do bielizny,sciągnąc skarpetki i koszulkę również ,przyznałem jej wtedy,że się wstydzę,że żadna lekarka nie widziała mnie jeszcze w bieliznie,ona odparła,że bym się nie krępował kiedyś musi być ten pierwszy się po mału przy niej rozbierac,krępowało mnie to,ubrały białe rękawiczki jak już byłem rozebrany,podeszła i kazała otworzyc usta,zaglądała do gardła,przejżała włosy,paznokcie u rąk i nóg,kazała podniesc stopy,oglądała pachy poczym kazała się ubrac i przejsc do następnego tam po mnie i razem weszlismy do gabinetu młodą Panią Doktor i dwie studentki z Akademii Medycznej-tak je przedstawiła,bardzo się ich obecnością skrępowałem,cały byłem czerwony,wstała od stolika i się zaczeło,kazała się rozebrać,gdy sciągnąłem bluzę,buty i koszulę zapytałem czy wystarczy,jedna ze studentek odpowiedziała,że bezwzglądnie nie,nabrałem wody w usta i siągnąłem jeszcze spodnie i koszulkę i zostałem samych w majtkach,wtedy Pani doktor pokręciła głową i powiedziała do jednej ze studentek,powiedz mu co trzeba,tamta popiła jeszcze łyk kawy wstała i powiedziała,że mam się rozebrac do naga ponieważ nie zaliczą mi się,po chwili sciągłem w koncu majtki a one wszystie wstały i zaczęły mi się przyglądać,niewolno było się zasłaniac i stac rękoma w zdłóż zaniosła moje ubranie i plecak do przebieralni było straszne,nigdy nie byłem nagi przy obcych kobietach i tych powiedziała róbcie swoje,najpierw mnie zmierzyły i zważyły,każda z osobna mierzyła mi ciśnienie i osłuchiwała,dotykały mi cały kręgosłup aż do początka pupy,oglądały stopy,ugniatały brzuch,oglądały język,kazały pokazac pachy,pózniej jedna usiadła i kazała podejsc,złapała mi siusiaka i podniosła do góry,byłem cały czerwony i starałem się nie płakać,oglądała na nim skórę a druga przyniosła jakąś mać w między czasie,obie patrzyły na niego a jedna z nich sciągła mi z niego skórę,a on zaczął dziwnie szybko się wydłużac w lewo,pózniej badały mi jąderka,najpierw jedna a potem druga,poczym kazały się położyc na brzuchu,jedna z nich złapała moje pośladki i mocno je od siebie odchyliła i oglądała mi pupę,poczym jedna posmarowały mi to miejsce czyms sliskim i zimnym poczym kazała wstac,obrucic się i schylic,druga stała z tyłu za masakra,tamta włożyła mi palec do pupy,zaczeło bolec,gdy próbowałem się odsunąc tamta kazała się nieruszać,ta druga obracała nim raz w lewo raz w prawo,to badanie było okropne,ponieważ bardzo bolało a po poerwszej minucie posikałem się jakims lepkim mlekiem które mi wypłynęło poniważ nie mogłem utrzymać,lekarka wtedy się zarumieniła i powiedziała ,zdrowy chłop,zróbcie mu jeszcze badanie wzroku i niech idzie do pokoju obok,po badaniu wzroku,pobrały mi krew i kazały nasikac do jakiegoś skonczyłem badanie lekarka dała mi kartę wyszedłem z tamtąd się ubrać do pokoju obok zastałem tam czekającą koleżankę i kolegę z klasy,to było okropne widzieli mnie nago i musiałem się przy nich pierwszy raz u lekarza i nigdy więcej tam nie pójdę. Dostajesz kartki takie i idziesz z nimi do przychodni , on (lekarz) tam ci może zrobić szczepionkę , zbadać itd. miejsc intymnych w szkole nikt nie ma prawa badać ! od tego jest chyba ginekolog , prawda ?! blocked odpowiedział(a) o 16:58 u nas w spl na przeciwko mamy przychodnie i poprzednie 1 gm. (ja jestem teraz w 1) były na takim bilancie i mówili że wchodziło sie po 2 os. i dziewczyny miały sie rozebrać do majtek (staniki też zdjąć) a chłopaki do naga ale nie wiem co tam robiono im też sie boje blocked odpowiedział(a) o 17:22 Mieżą wzrost , sprawdziają puls (ciśnienie) i ile ważysz. zaaaaaal tylko cie zwaza i zmierzą i moga ogladac wadeplecow sara15 odpowiedział(a) o 17:25 w szkole:wzrost,waga,postawa jakie leki bierzesz i wogóle u lekarza:tak jakaś skala za ile dostaniesz okres na naciska na brzuch itp(no chyba że już masz to nie). już nie pamiętam :p ale to tylko takie podstawowe Spokojnie. Mnie czeka bilans w przychodni, ale ten w szkole mam już za standardowe badanie - ważenie, mierzenie, mierzenie ciśnienia, badanie wzroku i mam mowy o żadnym badaniu stref intymnych lub rozbieraniu się. Jedyne, co musiałam zdjąć to bluzę, buty i zegarek, aby masa ciała była jak najbardziej zbliżona do prawdziwej (a szkoda, bo mam dużą niedowagę i nie udało mi się zwiększyć masy ciała ciuchami - a miałam taką nadzieję... ;-)) zważą Cię, zmierzą, sprawdzą wzrok, kręgosłup... dadzą kartkę z którą musisz pójść do swojego lekarza żeby Ci wypęłnił . ;) blocked odpowiedział(a) o 17:50 1. Ważenie, mierzenie, ciśnienie. 2. Nie Ja w 1 klasie gimnazjum miałem cos takiego ze kazali nam sciągnąc koszulke , spodni nie i jeszcze buty , mierzyli wzrost , cisnienie i wazyli nas , i jeszcze kregoslup , to tyle , nic strasznego :) immodest odpowiedział(a) o 20:35 Do higienistki wchodziłyśmy po 5. Badała wzrok, ciśnienie, wagę i wzrost. Później u lekarza badano mi kręgosłup, pytała się czy już miesiączkuję i chyba tyle ;d u nas trzeba się rozebrać do naga i ona ci tam sprawdza narządy . To jest obleśne .. szczerze mówiąc jeszcze na nim nie byłam ale po opisie koleżanek chyba nie pójdę .. walić ich. jestem zdrowa szkolny mam za soba, ale u lekarza jeszcze nie bylam. w szkole waga wzrost kregoslup cisnienie wiec nic strasznego, a lekarza byc moze bedzie trzeba sie rozebrac ale to juz zalezy od lekarz. nie ktorzynp. po prostu na chwile Ci majtki odchyla Bilans u higienistki:Wchodzisz do gabinetu, zdejmujesz buty i pielęgniarka Cię waży, mierzy, później mierzy ciśnienie, sprawdza włosy. Na koniec sprawdza twój wzrok i słuch. Daje Ci kartkę którą wypełnia rodzic i masz bilans u lekarza w szkole albo w u lekarza:Wchodzisz do gabinetu i lekarz każe Ci się rozebrać. Zdejmujesz bluzę i Cię bada stetoskopem, potem bada gardło a na koniec robisz skłony i lekarz sprawdza, czy masz prosty kręgosłup. Lekarz jeszcze może spytać czy regularnie miesiączkujesz. Nie ma mowy o badaniu miejsc intymnych, przynajmniej tak było u mnie. Nie martw się nikt nie będzie sprawdzał ci miejsc intymnych ja miałam tak poszłam do przychodni no i po prostu kazała mi ściągnąć buty aby zważyć i zmierzyć zbadała ciśnienie wzrok itp a później kazała ściągnąć bluzę koszulkę stanik ale nie będziesz musiałem jej pokazywać psirsi tylko staniesz tyłem do niej i zbada ci kręgosłup potem skarze ci się ubrać i koniec. Nic strasznego mikizie odpowiedział(a) o 09:13 Bilans wygląda tak. Badają cię w szkolę po czym idziesz do przychodni do lekarza i będzie ci sprawdzał wzrok,wagę,wzrost itd. ale nie będziesz się musiał rozbierać na szczęście :P wiem co mówię bo dziś byłem FixO2 odpowiedział(a) o 23:01 Ja byłem dzisiaj na bilansie jest to najgorsze badanie jakie miałem no więc na początku bylem z mamą u lekarki/pilegniarki miala okolo 28 lat.. Kazała mi się rozebrać ja nieśmialy bo koledzy mowil ze trzeba majtki zdjecmowac niewiezylem, wiec zdjalem buty koszulke bluze zostalem w spodniach skarpetkach i majtkach i pytalem czy tyle cyz mam spodnie zdjąc powiedziała ze spodnie narazie nie kazała mi podejs do biurka, gdy bylem przy biurku usiadlem na taborecie obsluchala mnie swoją magiczną słuchawką a pozniej robilem sklony a ona sprawdzala mi kręgoslup cyz prosty,musialem przejsc dwie dlugosci gabinetu aby sprawdzic cos sam niewiem co pozniej badała mi wzrok na sam koniec ja myslem ze koniec zmiezyla mnie i zwazyla. Powiedziala zebym zalozyl koszulke ja ucieszony zalozylem ona siedziala wypisywalo wsyztsko w karcie okolo 2 minuty mama siedziala na oprzeciwko ja stalem, pozniej zapytala czy wstydze sie mamy ja zapytalem w jakim sensie a ona odpowiedziala czy chcialbys zeby mama widziala twoje miejsce intymne ja sie wkuzylem i zaczerwienilem i powiedzialem ze wolalbym aby mama niepatrzyla ona powiedziala do mamy czy mogla by wyjsc zrobi mi badanie 5'cio minutowe i przejdziemy do innego pokoju.. Gdy poszlismy do drugiego pokoju siedziala tam już strsza Pani doktor i jedna mloda asystentka okolo 22 lata ta Pani któa mnie miezyla itp wyszla do mamy a ja zostalem z tą starszą panią i mlodszą asystentką one siedzialy ta starsza wyciagnela kartke z biurka i zapisywala, powiedziala zebym sie rozebral to zdjolem koszulke powiedziala zeym sie niewsytydzil i zdjąl spodnie i reszte, mlodsza asystenktka bardzo sie na mnie patrzyla bylem zawstydzony zdjalem spodniej skarpetki i pytalem cz moze byc i mlodsza powiedziala zebym sie niewyglupial i zdjąl majteczki badanie potrwa bardzo krotko i sie usmiechnela ja caly zaczerwieniony zdjąlem majtki i zakrylem czule miejsce rękami podeszla do mnie starsza Pani sprawdzila mi wlosy pozniej paznokcie i nóg a na kącu powiedziala zebym pokazal paznokcie od rąk ja zawstydzony bo zaslanialem rękoma czule miejsce musialem odslonic odlonilem pokazalem paznokcie mlodsza asystenka caly czas na mnie patrzyla jak bylem goly i stalem,,, starsza pielegniarka/doktorka usiadla zapisala w karcie a pozniej powiedizala do mlodszej rob co do Ciebie nalezy i sie osmiala wiec podeszla do mnie kazala sie odwrucic tylem odwrucilem sie zalozyla rękawiczki i zaczela macac moje posladki pozniej usiadla zapisala w karcie cos ja czerwony ona na mnie spojzala i zapytala dlaczeog sie tak stresuje bylo przedmną duzo chlopcow ktorzy mieli to samo cwiczenei nic niepowiedzialem usmiechnalem sie, zapytala pozniej czy penis mi sie wydluza niewiedzialem o co chodzi odparlem " nie " ona zapisala a z racji tego ze mialem male loniaki zpytala ile razy juz golilem powiedzialem ze niewiem ale pare razy bylo myslalem ze spale sie zewstydu gdy ta mloda asystentka tak mnie wypytywala patrzyla mi na penisa i cos zapisywala po pytaniach, myslalem ze to koneic wiec spytalem czy moge sie ubrac a ona odparla ze jeszcze nie w tym czasie starsza pilegniarka/doktorka wyszla zostalem sam z tą młodą asystentką, podeszła do mnie zaczela macać moje jądra i ściskac i pytać czy boli powiedzialem ze troche a ona to dobrze i sie usmiechnela usiadla zapisala cos na kartce kazala podejsc podeszlem i zaczelo sei nagorsze powiedziala "nieboj sie " i wziela mojego penisa do ręki i i dwoma palcami ściągneła naplet.. pozniej oglądala sie z bliska i znow zalozyla naplet w tym czasie moj czlonek powstal ona sie tylko usmiechnela zaczela go oglądac i jeszcze raz jądra zaczela cos pisac ja bardoz zawstydzony i caly czerwony zakrylem swoje genitalia rękoma i czekalem az moge sie ubrac, po 2 minutach weszla starsza pielegniarka siedziala i patrzyla sie na mnie i usmiechala i odparla chyba juz mozesz sie ubrac i zapytala tamtej drugiej - tak Asia? a ona odpowiedziala tak tak, wiec wrescie ucieszony zaczalem sie ubierac zalozylem koszulke i gdy zaczalem ubierac majtki weszla mama zauwazyla mojego penisa i przy pielegniarkach powiedziala oj synu jaki owlosiony powninienes ogolic, ja caly czerwony i zarazme wkurzony zaczalem sie szybciej ubierac ap ielegniarki zaczely sie usmiechac mama zapytala i jak badania a mloda odparla bardzo dobrze zdrowy chlopak, a mama to bardzo dobrze a starsza pielegniarka odparla racja najwazniejsze dla mamy zdrowie syna i sie usmiechnela mloda zaczela pisac w karcie gdy bylem ubrany dala karte mamie i wyszlismy nigyds w zyciu niepojde na te badania... hej mam na imie zuzia i miałam ten bilans w czerwcu. tak wiec teraz opowiem krok po kroku jak wyglądał ten bilans w 7 klasie a było strasznie. żeby rodzice nie musieli się fatygować to lekarz przyjechał do szkoły. gabinet pielęgniarski ma 2 części. w pierwszej części była pielęgniarka w drugiej jakby z tylu był lekarz (ta druga cześć gabinetu była zasłonięta parawanem). badania odbyły się na wf. pani pielęgniarka przyszła do nas dziewczyn na wf i zaprosiła nas wszystkie (16) do gabinetu. poszłyśmy za nią. gdy weszłyśmy czekała ławeczka. usłyszałyśmy rozkaz ze mamy wszystkie usiąść na ławce. tak tez zrobiłyśmy. ja siedziałam pierwsza z brzegu. kazała rozebrać się do bielizny. zapytałam się czy muszę przy koleżankach a pielęgniarka krzyknęła na mnie ze tak chyba ze nie umiem się sama rozebrać to ona mi pomoże. wiec rozebrałam sie. zważyła mnie zmierzyła ciśnienie sprawdziła wzrok przejrzała włosy i paznokcie sprawdziła czy mam prosty kręgosłup i czy nie mam płaskostopia. wszystko zapisała na kartce. ubrałam się. ona kazała przejść za parawan do lekarza. w tej części było pare sprzętów. musiał je ze sobą przywieść. weszłam tam. a on na wstępie kazał mi się rozebrać. wiec rozebrałam się do bielizny. a on do mnie ze mam się rozebrać do naga bo mi nie zaliczy badań. zrobiłam to bardzo niechętnie. badał mnie tak jak pielęgniarka tyle ze nago. powiedział ze najprzyjemniejsze badania zostawimy na koniec. spojrzał w moją kartę zdrowia i zobaczył ze leczę się kardiologiczne. wiec zbadał stetoskopem płuca i serce. kazał położyć się na leżance i zrobił mi ekg serca (przyczepia się takie elektrody i trzeba leżeć i nie gadać i wtedy się sprawdza jak pracuje serce). powiedział ze średnio dobrze wyszło. wystraszyłam się. nic potem do mnie nie mówił. poszłam w stronę ubrań bo byłam pewna ze to już koniec. a on do mnie powiedział: „a ty młoda damo gdzie? wracaj się bo to nie koniec badań teraz będzie przyjemna cześć. wrocilam się. podszedł do mnie i badał piersi przez 5 minut. macal ściskał masował. kazał się położyć na leżance. położyłam się. a on wziął patyczek taki do gardła i zaczął jakby dusić moje sutki. jeknelam z bolu. a on nic. kontynuował to. po kolejnych 5 minutach skończył. kazał nadal leżeć na leżance. poszedł umyć ręce. podszedł do mnie i mocno rozchylil nogi. aż mnie zabolało bo on tak szarpnął. zaczął oglądać moja pipke. szczypał jakby. i nagle włożył mi tam palca. dołożył drugiego. bardzo bolało. jeczalam z bolu. on zaczął uciskać brzuch. mocno. bo 8 minutach skończył. kazał przewrócić się na brzuch. zawołał pielęgniarkę. przyszła. kazał mocno odczulić moje pośladki. zrobiła to. bolało. on posmarował mi odbyt takim śliskim zimnym śmierdzącym żelem. kazał wstać i zrobić skłon. myślałam ze to badanie kręgosłupa a on mi tam wsadził dwa palce. zaczęłam z bolu płakać. kazał się ubrać. wyszłam z gabinetu taka zaplakana. masakra nigdy więcej. xwerkax odpowiedział(a) o 16:55 ja byłam całkiem naga przez 10 min Zmierzą, zważą, zbadają wzrok, słuch, zadadzą kilka pytań, osłuchaję i to wszystko, zbadają tarzcycę może. Ja byłam ostatnio, przekonana, że będzie to tylko zwykłe badanie...Weszłam do lekarza (to był błąd, mogłam chociaż do lekarki) Kazał mi się bluzkę i kręgosłup stopy, ważył zaprosił mnie do pokoju "obok"(tam mają niby ginekologie, właściwie tylko to krzesełko i jakieś inne) kazał mi zdjąć stanik i zaczął badać moje piersi, uciskać kazał mi usiąść na tym typowo ginekologicznym moje włosy łonowe, później zbliżał palec do pochwy brr..Na koniec jeszcze zbadał paznokcie itp. Kazał się ubrać i weszła kolejna dziewczyna Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Polecamy Jak odchudzić swoje dziecko? Nowojorska autorka Dara-Lynn Weiss wywołała ogólnonarodową dyskusję wyznaniem na łamach Vogue’a, że jej siedmioletnia córka przeszła na ścisłą dietę. Opisała system świateł drogowych, w którym produktom żywnościowym przypisuje się oznaczenie od światła zielonego po wielokrotność czerwonego. Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (obsessive-compulsive disorder – OCD), popularnie nazywane nerwicą natręctw, charakteryzuje się występowaniem nawracających, natrętnych myśli (obsesje) i czynności (kompulsje), którym trudno się oprzeć, ponieważ próba powstrzymania się od nich wiąże się z narastającym napięciem, lękiem i cierpieniem. Celem kompulsywnych, rytualnie powtarzających się zachowań jest zmniejszenie lęku, który jest przyczyną natręctw. Opis schorzenia Klienci określają natrętne myśli jako przykre, wstydliwe, czasem przerażające, a odczuwany przez nich dyskomfort wynika z tego, że nie potrafią się od nich uwolnić. Zazwyczaj wiążą się one z lękiem przed zabrudzeniem lub zakażeniem bądź koniecznością utrzymywania perfekcyjnego porządku lub symetrii. Czasem z obawami, że stanie się coś złego, z niepewnością, czy pewna czynność została wykonana wystarczająco dobrze, nieraz mają charakter agresywny bądź seksualny. Wśród natrętnych czynności dominują rytuały związane z unikaniem zabrudzenia się lub zakażenia (jak niedotykanie przedmiotów, częste mycie się, wielokrotne przebieranie się itp.), układanie przedmiotów w określonym porządku, gromadzenie przedmiotów, wielokrotne sprawdzanie (np. czy drzwi lub okna są zamknięte). U dzieci natręctwa mogą pojawić się w postaci przymusu wielokrotnego pytania innych (zwykle bliskich) o określoną kwestię. W obowiązujących klasyfikacjach ICD-10 oraz DSM-IV OCD traktowane było jako jedno z zaburzeń lękowych. Jednak badania wskazują, że jego etiologia jest mocno związana z biologicznym podłożem w postaci nieprawidłowości w funkcjonowaniu ludzkiego mózgu. W związku z tym w opublikowanej w 2013 r. amerykańskiej klasyfikacji DSM-V OCD zniknęło z kategorii zaburzeń lękowych i znalazło się w nowej kategorii o nazwie zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i zaburzenia pokrewne. Kategoria ta obejmuje nie tylko OCD, ale pokrewne jej zaburzenia, takie jak zespół zbieractwa (syllogomania), patologiczne skubanie skóry (dermatillomania), dysmorficzne zaburzenie ciała (dysmorfofobia) i trichotillomania (kompulsyjne wyrywanie włosów).POLECAMY Specyfika i rozpoznawanie OCD u dzieci i młodzieży Badania epidemiologiczne pokazują, że OCD może się pojawić już u dzieci w wieku przedszkolnym. Jego częstość u młodocianych klientów sięga 4%, a u ponad 40% objawy reaktywują się w dorosłości. Nie ma istotnych różnic w obrazie zaburzenia w zależności od wieku, chociaż u młodszych dzieci czasem nie pojawiają się obsesyjne myśli, a wyłącznie natrętne zachowania (a przynajmniej dzieci nie są w stanie ich reflektować). Warto zaznaczyć, że czymś zupełnie innym niż OCD są rytuały wczesnodziecięce. Przed trzecim rokiem życia u wielu dzieci ujawniają się pewne zrytualizowane czynności. Mam tu na myśli różnorodne rytuały związane z kąpielą, snem czy jedzeniem, sprawdzanie, dotykanie lub wąchanie różnych przedmiotów, gromadzenie, zbieranie i kolekcjonowanie przeróżnych rzeczy. Pozwalają one dzieciom uporządkować i oswoić otaczający je świat. Wynikają również z potrzeby poszukiwania bezpieczeństwa i przewidywalności świata oraz posiadania wpływu i kontroli na otoczenie. Zazwyczaj utrzymują się do 6.–7. i są nieszkodliwe, choć mogą być uciążliwe dla opiekunów, bo np. wydłużają czas wykonywania określonych czynności, zabierają wspólną przestrzeń, gdy np. ukochane figurki dziecka pieczołowicie poustawiane są na dywanie w salonie. Rytuały wczesnodziecięce są przejawem prawidłowego rozwoju dziecka, narzucają pewne reguły i pozwalają bezpieczniej czuć się w przewidywalnej codzienności. Dopóki nie wpływają dezorganizująco na życie dziecka i rodziny, nie powinny zanadto niepokoić rodziców. W odróżnieniu od nich, natrętne, obsesyjne myśli budzą silny niepokój i lęk, a kompulsje stają się tak częste, że zakłócają normalne, codzienne funkcjonowanie młodego człowieka. W piśmiennictwie spotyka się również termin „zachowania obsesyjno-kompulsyjne”. Nie jest on jednoznaczny z rozpoznaniem OCD, lecz używa się go wtedy, gdy nasilenie objawów nie jest duże, nie zaburzają one istotnie codziennego funkcjonowania klenta na wszystkich polach i nie powodują u niego poważnego dyskomfortu psychicznego. W takich przypadkach można rozpoznać subkliniczną postać OCD. Rozpoznawanie OCD u dzieci i młodzieży bywa trudne z tego powodu, że nie wszystkie dzieci mówią dorosłym o tym, że dręczą je jakieś nieprzyjemne myśli i czują przymus wykonywania określonych czynności. Często wstydzą się ich i ukrywają je przed najbliższymi. W ogromnej większości dotyczy to nastolatków, u których myśli natrętne mają charakter seksualny lub agresywny (np. wyobrażenia i fantazje seksualne, czasem dotyczące najbliższych osób z rodziny). Są one bardzo mocno represjonowane, zwłaszcza w rodzinach głęboko wierzących. Niepokój rodziców wzbudza dopiero obserwacja, że syn czy córka wyjątkowo dużo czasu spędza na różnych czynnościach (np. na ustawianiu rzeczy w ściśle ustalonym przez siebie porządku). Otoczenie dziecka często przeżywa jego działanie jako zwracanie na siebie uwagi, robienie na złość lub poszukiwanie poczucia bezpieczeństwa, a nie objaw choroby. Z drugiej strony opiekunowie dzieci cierpiących na to zaburzenie nierzadko uczestniczą w ich rytuałach, np. otwierają dziecku drzwi, podają przedmioty, gdy ono samo nie chce ich dotykać w obawie przed zabrudzeniem. Robią to często nieświadomie, traktując zachowania dziecka jako dziwactwa lub dostrzegając niepokój i dyskomfort dziecka, próbują mu w ten sposób pomóc. Kiedy zatem należy reagować? Jeżeli dziecko przez swoje kompulsje ogranicza swoją życiową aktywność (np. nie wyjdzie z domu, dopóki nie umyje przez 10 minut rąk lub nie jest w stanie funkcjonować w środowisku szkolnym) lub gdy narzucane przez niego rytuały dezorganizują życie rodzinne. Wtedy konieczne jest udanie się z nim na wizytę do psychiatry dzieci i młodzieży, który najczęściej skieruje również do psychoterapeuty. Przyczyny Dokładna przyczyna pojawiania się zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych wciąż nie została odkryta. Uważa się, że etiopatogeneza jest wieloczynnikowa, a znaczącą rolę odgrywają czynniki biologiczne, są to: dysfunkcje układu serotoninergicznego (zaburzenia w zakresie metabolizmu serotoniny), genetyczne – rozumiane jako interakcja kilku lub kilkunastu genów, które determinują pojawienie się objawów obsesyjno-kompulsyjnych, zmiany neuroanatomiczne – dysfunkcje w obrębie jąder podstawnych (głównie jądra ogoniastego) i ich połączeń z korą czołową, czynniki neuroimmunologiczne, tj. możliwość pojawienia się objawów obsesyjno-kompulsyjnych w wyniku zakażenia wywołanego przez paciorkowce, które powodują bakteryjną infekcję gardła i migdałków (ostry zespół neuropsychiatryczny u dzieci zwany PANS lub PANDAS); ten trop warto sprawdzać zwłaszcza u dzieci – mechanizm zachorowania polega na tym, że przeciwciała, które zwalczają bakterie, atakują neurony w obszarze jąder podstawnych mózgu, prowadząc do pojawienia się objawów OCD. Eliminację lub zmniejszenie objawów uzyskuje się po włączeniu antybiotyków do leczenia zakażenia paciorkowcem. Oprócz czynników biologicznych rozważa się również wpływ czynników psychospołecznych, związanych ze społecznym uczeniem się wzorców zachowania, modelowaniem lub cechami kształtującej się osobowości, np. perfekcjonizm, pedantyczność, wysoki poziom aspiracji, sztywność wewnętrzna. Jeśli chodzi o czynniki rodzinne, to nie ma dowodów, że istnieje pewien szczególny model rodziny sprzyjającej rozwojowi OCD. Pojawieniu się tego typu objawów mogą sprzyjać takie cechy rodziny, jak hermetyczność, sztywność wzorców zachowania, dążenie do stałości i niezmienności, przywiązanie do rytuałów rodzinnych, ale również zdarzenia i okoliczności, które dezorganizują rodzinę, wywołując u dziecka lęk i utratę poczucia bezpieczeństwa. Leczenie Leczenie zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych u dzieci i młodzieży powinno przebiegać dwutorowo i polegać zarówno na wdrożeniu farmakoterapii, jak i adekwatnych form psychoterapii. W farmakoterapii korzysta się głównie z leków przeciwdepresyjnych z grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI), takich jak fluoksetyna, sertralina, paroksetyna i inne. Gdy zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne ujawnia się u małego dziecka, najczęściej nie jest ono gotowe do świadomego i odpowiedzialnego uczestniczenia w procesie terapii. Oczywiste jest również to, że w takich przypadkach nie jest możliwe leczenie samego dziecka. Aby terapia była skuteczna, niezbędne jest zaangażowanie i pomoc rodziców, którzy muszą stać się aktywnymi partnerami terapeuty. Bowiem, tak jak powyżej wspomniałam, wiele płynących z rodzicielskiej troski sposobów wspierania dziecka nasila objawy OCD. Opiekunowie muszą więc nauczyć się innego rozumienia oraz reagowania na objawy choroby dziecka. Inaczej jest w pracy z nastolatkiem. Przede wszystkim on sam musi być zmotywowany do leczenia. Pomoc rodziców musi być jednak bardzo rozważna – wspierając młodego człowieka, muszą być w pobliżu i dawać oparcie wtedy, gdy młody człowiek tego potrzebuje, ale równocześnie muszą dbać o to, by zachował własną autonomię i brał na siebie odpowiedzialność za leczenie. Badania dowodzą, że w pracy z dziećmi i młodzieżą bardzo dobre efekty przynosi terapia poznawczo-behawioralna (CBT). W tej konwencji terapia zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego polega na celowym wystawieniu dziecka na sytuacje, które wywołują w nim lęk i doprowadzają do pojawienia się kompulsji, jednak zadaniem dziecka jest powstrzymanie się od rytuału (jak mycie rąk czy wielokrotne sprawdzanie). Wtedy ma okazję przekonać się, że nie spadły na nie konsekwencje, np. w postaci choroby, a lęk sukcesywnie zaczyna ustępować. Terapia polega więc na stopniowej ekspozycji z powstrzymywaniem reakcji. Ten rodzaj pracy wiąże się z przeprowadzaniem różnorodnych eksperymentów behawioralnych. Drugim wątkiem jest stosowanie strategii poznawczych. Restrukturyzacja poznawcza ma pomóc zdystansować się do objawów OCD, wzmocnić motywację i lepiej radzić sobie z lękiem. Dziecko uczy się bardziej realistycznie oceniać i nazywać swoje obsesyjne myśli, impulsy i uczucia. Ważne jest, aby dziecko zobaczyło i zrozumiało, że im częściej wykonuje swoje rytuały, tym bardziej się one nasilają, a lęk się umacnia. Celem terapii jest więc to, aby klient uzyskał większą kontrolę nad swoimi zachowaniami, umiał powstrzymać się od kompulsji i wiedział, jakimi innymi sposobami może łagodzić dręczące go napięcie. Kolejnym kierunkiem jest praca z rodziną. Najczęstsze problemy w rodzinach klientów chorujących na OCD dotyczą „wciągania” w natręctwa innych członków rodziny oraz trudności w tolerowaniu kompulsyjnych rytuałów. Niezwykle ważna jest w tym wypadku psychoedukacja członków rodziny, której celem powinno być ograniczenie ich zaangażowania. Ma ona na celu pokazanie rodzicom, jak mają się dystansować do zachowań dziecka i kształtować bardziej racjonalne wzorce codziennego funkcjonowania. Ważne jest również uniknięcie wtórnych korzyści płynących z choroby, np. całkowitego zwolnienia z obowiązków, przyzwolenia na nieuczęszczanie do szkoły itp. W ubiegłym roku wydane zostały dwie publikacje dotyczące terapii CBT, są to: Terapia zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego dzieci i młodzieży oraz Terapia zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego małego dziecka. Obydwie pozycje obejmują dwie książki – podręcznik terapeuty oraz poradnik klienta. Zawierają one program terapii w postaci dwunastu sesji terapeutycznych. Na program składają się ćwiczenia ekspozycji i powstrzymania reakcji przeznaczone dla klienta oraz prowadzona równolegle terapia dla jego rodziców. Dla terapeutów poznawczo-behawioralnych książka jest kompendium przebiegu terapii, od jej rozpoczęcia do zakończenia. Terapeuci innych orientacji mogą znaleźć w niej inspiracje oraz pomysły dotyczące technik i narzędzi terapeutycznych, pomocnych w pracy z młodymi ludźmi. Analiza przypadków W tej części chciałam przedstawić dwa przypadki prowadzonej przeze mnie terapii OCD dwojga młodych ludzi – 14-letniej Basi i 10-letniego Janka. W obu przypadkach obejmowała ona indywidualną pracę z dzieckiem, sesje z rodzicami oraz sesje wspólne. Prowadzona przeze mnie terapia jest mocno osadzona w konwencji systemowej, ale korzystam również z narzędzi i technik CBT oraz innych modalności terapeutycznych. studium przypadku 1 Basia – uczy się w ósmej klasie, jest wzorową uczennicą, osiąga bardzo dobre wyniki w nauce. W klasie ma niską pozycję w grupie rówieśniczej, czuje się nieakceptowana, wręcz odrzucana. Uważa, że koledzy i koleżanki postrzegają ją jako „kujona”, traktują jak dziecko i bywają wobec niej złośliwi. Ma jedną bliską koleżankę poza szkołą, z którą czasem spotyka się po lekcjach. Basia jest młodszym dzieckiem w czteroosobowej rodzinie. Rodzice są pracownikami wyższej uczelni, brat jest studentem trzeciego roku. Basia deklaruje lepszy kontakt z ojcem niż z matką, którą przeżywa jako kontrolującą, nadmiernie ingerującą w jej sprawy. Kontekst zgłoszenia Pierwsze objawy OCD pojawiły się jesienią w postaci lęku przed brudem przyniesionym ze szkoły. Źródłem brudu miał być chłopiec z klasy, który swoim dotykiem przenosił brud na kolegów, przedmioty itp. Przy czym w opisie Basi dotykanie nie nosiło ani znamion agresji, ani nie miało podtekstu seksualnego. Było to np. podanie ręki na powianie, klepnięcie po plecach, przesunięcie plecaka. Dotyk kolegi rozumiała jako zabrudzanie wszystkich rzeczy i osób, z którymi miał fizyczny kontakt. Przekonanie o zabrudzeniu w szybkim tempie rozprzestrzeniało się na wszystkie rzeczy, które Basia miała w szkole – plecak, podręczniki, ubranie – uważała je za brudne i za źródło zabrudzenia całego domu. Zaczęła kompulsywnie się myć i szorować, przestawała korzystać ze sprzętów i innych rzeczy, które – w swoim przekonaniu – ubrudziła, przynosząc brud ze szkoły (biurko, naczynia, pościel, odzież). Przez dłuższy czas chodziła tylko w jednym ubraniu, nie pozwalała na zmianę pościeli, kompulsywnym szorowaniem dłoni i przedramion doprowadziła do podrażnienia skóry rąk. Obsesyjne myśli dotyczące wszechobecnego brudu generowały kompulsywne zachowania w postaci mycia, czyszczenia i szorowania siebie i najbliższego otoczenia. Po feriach zimowych Basia przestała chodzić do szkoły i wycofała się z innych aktywności – jazdy konnej („Bo ubrudzę konie”) oraz nauki gry na gitarze („Ubrudzę instrumenty”). W ocenie psychologicznej dziewczynka prezentowała dużą niedojrzałość emocjonalną, wręcz infantylność. W jej zachowaniu nie były obecne żadne formy nastoletniego sprzeciwu i buntu. W szkole funkcjonowała jako grzeczna uczennica, nie sprawiała żadnych problemów. Jedynie w relacji z matką ujawniała zachowania, które można by nazwać biernym oporem – odmawiała wykonywania poleceń wydanych przez matkę, podważała jej zdanie, np. gdy matka nie zgadzała się na coś, starała się uzyskać zgodę od ojca. Hipotezy Symbolika objawów i kontekst rozwojowy mogą sugerować ich związek z biologicznymi i psychicznymi przemianami związanymi z procesem dojrzewania – budzącą się popędowością oraz procesami separacji i indywiduacji. Lęk Basi można rozumieć jako lęk przed dojrzewaniem i własną seksualnością oraz brak wewnętrznej gotowości do wejścia w rolę nastolatki. Potwierdzeniem może być infantylne funkcjonowanie Basi na co dzień i brak potrzeby np. włączania się w życie rówieśnicze czy podejmowania własnych decyzji, brak „nastoletnich” zainteresowań itp. Można więc myśleć o zatrzymaniu lub wręcz o regresie rozwoju psychoseksualnego. Przebieg i kierunki terapii: 1) konsultacja psychiatryczna z zaleceniem farmakoterapii;2) indywidualna praca z Basią, która obejmowała: psychoedukację dotyczącą natury lęku, mechanizmu współistnienia natrętnych myśli i kompulsji, strategie poznawcze polegające na reinterpretacji błędnych przekonań, podważaniu myśli katastroficznych, wprowadzaniu technik i narzędzi pomocnych w pracy z lękiem, pracę nad eksternalizacją objawu; moje doświadczenia pokazują, że młodzi ludzie potrafią być bardzo kreatywni w sposobach symbolicznego „oddzielania” choroby od swojej zdrowej części i nadawania jej konkretnego wizerunku bądź nazwy. Bardzo pomocne są tutaj rysunki projekcyjne; jako przykład wykorzystam rysunek Basi, który pokazuje kolejne fazy zmagania się z chorobą (rys. 1, 2, 3), „zasiewanie” i wzmacnianie potrzeb rozwojowych (separacji, indywiduacji), wzmacnianie zasobów w formie zachęcania do kontynuacji zainteresowań, podejmowania nowych inicjatyw, rozwijania myślenia perspektywistycznego; 3) praca z rodziną: psychoedukacja dotycząca – tak jak w pracy z Basią – natury lęku oraz mechanizmu współistnienia natrętnych myśli i kompulsji, ograniczenia zaangażowania rodziców w kompulsywne rytuały córki, działań, które ją wspierają, ale nie wzmacniają objawów (np. rodzice byli gotowi na zakup nowych podr... Kup prenumeratę Premium, aby otrzymać dostęp do dalszej części artykułu oraz 254 pozostałych tekstów. To tylko 39 zł miesięcznie. Polacy żyją średnio o 8,5 roku krócej niż Polki oraz o 5 lat krócej niż mężczyźni w Unii Europejskiej. Szacuje się, że przeciętny obywatel naszego kraju żyje tyle, co statystyczny Szwed 40 lat temu, czyli około 72 lata. Wyższa umieralność mężczyzn w Polsce widoczna jest we wszystkich grupach wiekowych, nawet w wieku niemowlęcym notuje się więcej zgonów wśród chłopców niż dziewczynek. Męskie zdrowie to temat trudny, zwłaszcza dla samych mężczyzn. Polscy panowie z jednej strony zdają sobie sprawę, jak poważnym zagrożeniem są dla nich nowotwory, choroby serca, udar mózgu czy cukrzyca, z drugiej − jak ognia unikają badań profilaktycznych, a do lekarza zgłaszają się na ogół już w zaawansowanym stadium choroby. Krótkie życie Polaka Sytuacja jest alarmująca – Polacy żyją średnio o 8,5 roku krócej niż Polki oraz o 5 lat krócej niż mężczyźni w Unii Europejskiej. Wyższa umieralność mężczyzn w Polsce widoczna jest we wszystkich grupach wiekowych, nawet w wieku niemowlęcym notuje się więcej zgonów wśród chłopców niż dziewczynek. Najbardziej widoczny podział występuje w przedziale wiekowym 20-34 lata, w którym mężczyźni umierają aż czterokrotnie częściej niż kobiety. Kto lub co odpowiada za tak krótkie życie męskiej części naszej populacji? Naukowcy uważają, że ma na to wpływ niskie wykształcenie polskich mężczyzn − blisko połowa zakończyła edukację na poziomie zasadniczym zawodowym lub niższym. Oznacza to przeważnie zdecydowanie słabszą wiedzę na temat zdrowia i prawidłowego odżywiania, częstsze sięganie po używki, rzadszy kontakt ze sportem. Szacuje się, że wyższe wykształcenie (a raczej to, co idzie z nim w parze) może dać mężczyźnie nawet o 12 lat dłuższe życie! Wpływ na liczbę przeżytych lat ma również miejsce zamieszkania (mieszkańcy dużych miast statystycznie żyją o kilka lat dłużej niż ich rówieśnicy z małych miasteczek i wsi), zagrożenia cywilizacyjne (mężczyźni częściej giną w wypadkach samochodowych oraz w wypadkach przy pracach fizycznych), tryb życia (panowie częściej sięgają po alkohol, papierosy, narkotyki, częściej też są otyli lub mają znaczną nadwagę). Co ciekawe, choć to wśród kobiet stwierdza się więcej przypadków depresji, to mężczyźni częściej popełniają samobójstwa. Wynika to prawdopodobnie z tego, że niezmiernie rzadko z własnej woli zgłaszają lekarzowi swoje problemy z kondycją psychiczną, odbierając tym sobie szansę na wstydzi się chorować Panowie zdecydowanie rzadziej niż panie korzystają z usług lekarskich. Dotyczy to zwłaszcza mężczyzn w wieku produkcyjnym (18-64 lata). Unikanie badań profilaktycznych, niestawianie się na wizyty kontrolne, krytyczny stosunek do systemu opieki zdrowotnej to codzienność większości Polaków. Uważa się, że odpowiedzialny za to jest tradycyjny w naszym kraju podział ról w społeczeństwie, gdzie zadaniem mężczyzny jest bycie twardym, silnym i „niezniszczalnym”. Okazywanie słabości jest wstydliwe, chorowanie − sprzeczne z wizerunkiem samca alfa, dlatego mężczyźni stosują różne sztuczki, by nie sprawiać wrażenia niedomagających na zdrowiu. Z drugiej strony kobiety często opowiadają o mężach i partnerach, którzy nawet podczas lekkiej choroby są „na skraju życia i śmierci” − zwykłe przeziębienie kładzie mężczyznę do łóżka na wiele dni, podczas gdy kobieta mająca identyczne objawy ledwo ma czas zauważyć, że jest chora. Skąd takie rozbieżności? Hipochondria to również domena mężczyzn. I nie zawsze jest to powód do śmiechu, gdyż prawdziwy, głęboki lęk o własne zdrowie należy do kanonu zaburzeń psychicznych, które trzeba leczyć. Warto też zaznaczyć, że mężczyźni rzadziej niż kobiety szukają informacji na temat zdrowia, mają zresztą mniej sposobności ku temu − kobiety sięgają przede wszystkim po prasę kobiecą, pełną tego typu porad, kierują się również wiedzą i opiniami koleżanek. Natomiast męska prasa to głównie sport, polityka i motoryzacja, a męskie rozmowy skrajnie rzadko dotyczą chorób, leków i lekarzy. Mężczyźni, szukając informacji o zdrowiu, przede wszystkim pytają o to swoje partnerki (kobiety w analogicznej sytuacji rzadko zasięgają rady swoich mężów), wyszukują też odpowiedzi w internecie. Bardzo często jednak całkowicie odpuszczają sobie temat zdrowia do czasu, aż coś poważnego zacznie im dolegać. Utrata kontroli nad swoim zdrowiem Jeśli mężczyźni mieszkają z kobietą (żoną, matką, siostrą), ciężar związany z dbaniem o zdrowie i dietę bardzo często zostaje całkowicie zdjęty z ich barków. Kobiety mają skłonność do przenoszenia na siebie pełnej odpowiedzialności za zdrowie członków swoich rodzin, pamiętanie o ich badaniach, szczepieniach, przeglądach stomatologicznych, zauważanie objawów chorób, doprowadzanie ich na wizyty lekarskie i pilnowanie, by zażywali leki. Ten nierzadko heroiczny wysiłek kobiet, dla mężczyzn jest bardzo wygodny, pozwala zaoszczędzić dużo czasu i nerwów, pozbawia ich jednak kontroli nad stanem swojego organizmu. Mężczyzna, który nie musi się sam o siebie martwić, przestaje dostrzegać sygnały, które wysyła jego ciało. A nawet najtroskliwsza żona czy matka nie są w stanie zauważyć wszystkiego. Męskie choroby Chorobami, które zbierają najkrwawsze żniwo wśród męskiej części populacji, są choroby układu krążenia (40,9 proc. przyczyn zgonów), złośliwe nowotwory płuc, prostaty, jelita grubego i żołądka (łącznie 25,9 proc.), choroby układu oddechowego (6,5 proc.), trawiennego (4,6 proc.), nerwowego (1,3 proc.), moczowo-płciowego (1 proc.) a także choroby zakaźne (0,6 proc.). Prawie 35 proc. panów ma nadciśnienie tętnicze, ale leczy je zaledwie nieco ponad połowa z nich, 70 proc. mężczyzn ma nadwagę, a jedna czwarta Polaków zmaga się z otyłością. Oczywistymi konsekwencjami skrajnych zaniedbań wagi ciała są: cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, hipercholesterolemia, miażdżyca, zawał mięśnia sercowego, udar mózgu, choroby układu ruchu, choroby układu pokarmowego, zaburzenia hormonalne, a także niektóre nowotwory. Nieprawidłowy wskaźnik poziomu cholesterolu notuje się od lat u ponad połowy polskich mężczyzn. Choć współczynnik zachorowalności na niektóre typy nowotworów (chodzi zwłaszcza o nowotwór prostaty i jelita grubego) jest w Polsce niższy niż w Unii Europejskiej, umieralność jest wyższa − wynika to zazwyczaj ze zbyt późnej diagnozy (pacjent za późno zgłasza się do lekarza). Liczba zachorowań na raka prostaty rośnie w zastraszającym tempie − w 2010 r. było ich ponad 9,5 tys., a w roku 2015 jest już niemal 13,5 tys. Oznacza to, że rośnie też liczba zgonów, gdyż panowie wciąż nie czują się dostatecznie zmotywowani do wykonywania badań profilaktycznych, często zdarza im się też ignorować wczesne objawy choroby. Przychodzi mężczyzna do lekarza Według najnowszych sondaży 33 proc. mężczyzn w wieku 35-39 lat oraz 28 proc. w wieku 40-49 lat do lekarza udaje się raz w roku albo rzadziej. Młodzi Polacy nie wiedzą, jakie badania profilaktyczne powinni wykonywać, nie potrzebują i nie szukają informacji na ten temat. Wizyta w gabinecie lekarskim jest niezbędna, gdy wymaga tego pracodawca, ewentualnie, gdy czują się tak źle, że nie mogą tego zignorować. Strach przed lekarzem i możliwą diagnozą jest czymś naturalnym − ponad 30 proc. mężczyzn panicznie boi się konieczności wizyty u lekarza onkologa, przerażeniem napawają też inni specjaliści: kardiolog, urolog i gastrolog. Niestety, strach przed konkretnymi chorobami nie uruchamia w polskich panach potrzeby kontrolowania swojego stanu zdrowia – co drugi mężczyzna w wieku 35-39 lat oraz 50-59 lat nie wykonał żadnego badania profilaktycznego (w przedziale wiekowym 40-49 lat przyznało się do tego 40 proc. ankietowanych). Rozsądniejsi są natomiast mężczyźni po 60. roku życia, których do okresowych badań zmusza jednak przede wszystkim pogarszający się stan zdrowia. Słaba oferta diagnostyczna dla mężczyzn Nieliczni panowie, których interesuje własne zdrowie i którzy dbają o profilaktykę, wskazują na duży rozdźwięk między ofertami kierowanymi do polskich kobiet i mężczyzn. Uważają, że zakres świadczonych usług diagnostycznych, terapeutycznych i poradnictwa, a także pakiet informacyjny (kampanie promujące, ulotki w skrzynkach pocztowych, szeroko zakrojone akcje reklamowe), skierowane są głównie do kobiet. Według panów o kobiety państwo troszczy się bardziej, niż o mężczyzn, którym nie przypomina się z ekranów telewizorów o badaniu prostaty i nie zachęca się do tego ulotkami w skrzynkach. Chcieliby, by w Polsce zapanował korzystniejszy dla męskiego zdrowia klimat, by męskim dolegliwościom poświęcano podobną ilość czasu, co kobiecym, by zniknęła powszechna (w mniemaniu niektórych panów) pogarda dla chorego, a więc nieprzydatnego mężczyzny. I wreszcie − mężczyźni marzą, by zorganizowano dla nich tzw. „kliniki pod jednym dachem”, w których mogliby zbadać sobie wszystko za jednym razem. Badania profilaktyczne dla mężczyzn powyżej 20. roku życia Co miesiąc: samobadanie jąder (pod kątem raka jądra) Co pół roku: badanie stomatologiczne Co roku: badanie ogólne, pomiar ciśnienia tętniczego, kontrola wagi, pomiar obwodu w pasie, oznaczenie stężenia glukozy we krwi Co 2-3 lata: morfologia z OB, badanie jąder u lekarza Co 5 lat: lipidogram, RTG płuc Badania profilaktyczne dla mężczyzn powyżej 30. roku życia Co miesiąc: samobadanie jąder (pod kątem raka jądra) Co pół roku: badanie stomatologiczne Co roku: badanie ogólne, pomiar ciśnienia tętniczego, kontrola wagi, pomiar obwodu w pasie, oznaczenie stężenia glukozy we krwi, morfologia z OB Co 2-3 lata: badanie jąder u lekarza, lipidogram, RTG płuc (palacze raz w roku) Co 3-5 lat: badanie poziomu elektrolitów, kontrola okulistyczna wzroku z badaniem dna oka Badania profilaktyczne dla mężczyzn powyżej 40. roku życia Co miesiąc: samobadanie jąder (pod kątem raka jądra) Co pół roku: badanie stomatologiczne Co roku: badanie ogólne, pomiar ciśnienia tętniczego, kontrola wagi, pomiar obwodu w pasie, oznaczenie stężenia glukozy we krwi, morfologia z OB, kontrola prostaty za pomocą badania per rectum, badanie na obecność krwi utajonej w kale (po 45. roku życia), badanie okulistyczne (kontrola wzroku, badanie dna oka i pomiar ciśnienia śródgałkowego) Co 2-3 lata: badanie jąder u lekarza, lipidogram, RTG płuc (palacze raz w roku), badanie poziomu elektrolitów, elektrokardiogram (EKG) Raz na 10 lat: badanie słuchu Badania profilaktyczne dla mężczyzn powyżej 50. roku życia Co miesiąc: samobadanie jąder (pod kątem raka jądra) Co pół roku: badanie stomatologiczne Co roku: badanie ogólne, pomiar ciśnienia tętniczego, kontrola wagi, pomiar obwodu w pasie, oznaczenie stężenia glukozy we krwi, morfologia z OB, kontrola prostaty za pomocą badania per rectum oraz oznaczenie antygenu PSA, badanie na obecność krwi utajonej w kale, badanie okulistyczne (kontrola wzroku, badanie dna oka i pomiar ciśnienia śródgałkowego) Co 2-3 lata: badanie jąder u lekarza, lipidogram, RTG płuc (palacze raz w roku), badanie poziomu elektrolitów i oznaczenie stężenia androgenów (męskich hormonów płciowych) we krwi, elektrokardiogram (EKG), badanie słuchu, badanie hormonów tarczycy Co 5 lat: kolonoskopia (badanie endoskopowe jelita grubego) Jednorazowo: badanie densytometryczne (gęstości kości) − potem zgodnie z zaleceniem lekarza Przychodzi pacjent do dietetyka i… chce schudnąć. Oczywiście ma już zrobiony przegląd wszystkich diet jakie chciałby zastosować i listę diet cud, które już zastosował. Dieta to podstawa, jednak w jaki inny sposób możemy jeszcze pomóc pacjentowi, jakie badania możemy mu zaproponować, by poprawił swój stan zdrowia? Wbrew pozorom dietetyk ma wiele do powiedzenia. Często ma więcej czasu dla pacjenta niż lekarz, dlatego może z nim dłużej porozmawiać i więcej zaproponować. Każdy dietetyk do ustalenia diety potrzebuje podstawowych wyników badań, takich jak morfologia z rozmazem, poziom glukozy i profil lipidowy. Czy warto zatem zaproponować coś więcej, czy przekracza to nasze obowiązki? Nad czym warto się zastanowić? Hormony Podstawowym hormonem, który warto zbadać jest TSH, hormon odpowiadający za prawidłową pracę tarczycy. Da nam wskazówkę czy należy wysłać naszego pacjenta do endokrynologa oraz czy wymagane są dalsze badania lub specjalistyczne leczenie. Często kobiety nie są w stanie zmniejszyć masy ciała mimo stosowania diety, właśnie przez nieunormowaną pracę tarczycy [1]. Oznaczanie witamin Przede wszystkim witamina D, której niedobory są bardzo powszechne i mogą mieć związek z problemami natury psychicznej, psychologicznej (depresja schizofrenia, autyzm), chorobami autoimmunologicznymi, a także są związane z otyłością [2]. DAO Badanie na nietolerancję histaminy. Enzym DAO jest odpowiedzialny za rozkład histaminy w naszym organizmie. Jego niedobór może dawać bardzo niespecyficzne objawy takie jak: przewlekły nieżyt nosa, pokrzywka czy bóle głowy. Gdy stan pacjenta wskazuje na alergię, a trudno nam zweryfikować przyczynę (produkt wyzwalający dolegliwości) warto sprawdzić poziom DAO. Dieta niskohistaminowa wraz z przyjmowaniem enzymu DAO często daje spektakularne efekty. Nietolerancja laktozy i fruktozy Badane za pomocą wodorowego testu oddechowego, pozwalają stwierdzić, czy pacjent może spożywać produkty mleczne, owoce i ich przetwory. Typowe objawy nietolerancji mogą wskazywać na jelito drażliwe oraz inne zaburzenia czynnościowe i prowadzić do wielu problemów, również z prawidłową masą ciała. Odpowiednia diagnostyka w tym kierunku pozwoli pacjentowi pozbyć się uciążliwych dolegliwości i poprawić komfort życia. SIBO – czyli przerost bakteryjny jelita cienkiego Nawet 50 % pacjentów ze zdiagnozowanym zespołem jelita drażliwego (ZJD) cierpi na SIBO. Czyli przerost bakteryjny jelita cienkiego. Standardowa terapia ZJD to stosowanie preparatów przeciwbiegunkowych lub przeciwzaparciowych wśród nich tez probiotyków, które są bardzo wartościowymi preparatami, ale niestety w przypadku SIBO mogą pogorszać stan chorego. Tak samo w przypadku diety, dieta bogata w błonnik będzie pogarszała stan pacjenta z SIBO mimo iż cierpi on na przewlekłe zaparcia lub problemy z wypróżnianiem. Dlatego gdy racjonalizacja żywienia u pacjentów z ZJD nie przynosi efektów warto zastanowić się nad diagnozą SIBO [3]. Badania kału - stan mikroflory jelit Ostatnio coraz popularniejsza diagnostyka zarówno wśród lekarzy, jak i dietetyków. Dlaczego jelita są takie ważne i za co odpowiadają? Jelita to około 32m2 powierzchni kontaktu ze światem zewnętrznym (mniej niż szacowano dotychczas, ale wciąż znacznie więcej niż powierzchnia naszej skóry). Jelito grube jest najbardziej zasiedlonym przez bakterie i grzyby miejscem w naszym organizmie. Mikroorganizmy te mają ogromny potencjał metaboliczny a ich ilość i skład warunkują zdrowie człowieka. Zmiany w mikroflorze jelit mogą być przyczyną wielu chorób. Po stwierdzeniu dysbiozy w mikroflorze pacjenta należy zastosować odpowiednią probiotykoterapię, ale też wprowadzić zmiany w codziennej diecie (np. dodać więcej skrobii opornej czy inuliny, która stanowi pożywkę dla bakterii, lub usunąć produkty podrażniające jelita) [4]. Badania nadwrażliwości pokarmowych Czyli alergie opóźnione IgG-zależne. Ten tym nadwrażliwości pokarmowej jest ściśle związany z nieszczelnością jelit. W momencie powstania zaburzeń jelitowych dochodzi do rozluźnienia ścisłych połączeń między enterocytami w jelicie, co umożliwia większym cząstkom pokarmowym przenikanie ze światła jelita do krwi. Dolegliwościami najczęściej związanymi z tym stanem są problemy żołądkowo - jelitowe, choroby neurologiczne czy też choroby autoimmunizacyjne. Na rynku pojawia się wiele testów analizujących tę nadwrażliwość. Przed podjęciem decyzji jaki test wybrać warto sprawdzić, czy jest on wykonywany przesz diagnostów laboratoryjnych w profesjonalnym laboratorium czy jest „do użytku domowego”, co zmniejsza oczywiście jego cenę, ale również i wiarygodność. Warto sprawdzić także jakie przeciwciała są badane i w jakich klasach. Badać można przeciwciała IgE (alergia natychmiastowa), IgG (alergia opóźniona), a ostatnio również przeciwciała IgA. Czy warto sprawdzać wszystkie? Przeciwciała IgE są kategorycznie wymagane przy diagnostyce alergii natychmiastowych, których objawy nie pozostawiają raczej wątpliwości. Co jednak w przypadku alergii opóźnionych? Czy w trakcie ich diagnostyki warto stosować tylko jeden parametr czy dwa (IgG czy IgG i IgA)? Na podstawie badania Vojdani i wsp., opublikowanego w Nutrition and Metabolism (2009) nie wykazano samodzielnego występowania przeciwciał IgA przeciwko produktom spożywczym (zawsze współwystępowały wraz z przeciwciłami IgG). Tylko przeciwciała IgG występowały samodzielnie. Jest to związane ze specyfiką przeciwciał. IgA powstają szybciej, ale też szybciej opadają, a tymi, które utrzymują się dłużej we krwi są właśnie przeciwciała IgG. Co więcej u jednej na 223 osoby występuje niezdolność do produkcji przeciwciał IgA, co de facto w ogóle podważa zasadność sprawdzania tej klasy przeciwciał. Dlatego rozsądniejszym wyjściem wydaję się być zbadanie większej ilości przeciwciał w klasie IgG niż badanie ich w dwóch wariantach [5 - 7]. Badanie żywej kropli krwi Według jednostek przeprowadzających to badanie ma ono na celu określenie obecności pasożytów, grzybów, dać nam informacje o zakwaszeniu organizmu, a także o stanie gospodarki mineralnej. Opinie na temat tego badania są podzielone. Bezkompromisowo do tematu podchodzi jednak Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych - ocena tzw. „żywej kropli krwi” jest wykonywana przez osoby nieuprawnione i poza medycznym laboratorium diagnostycznym, dlatego nie może być używana w celu określenia stanu klinicznego pacjenta. Analiza pierwiastkowa włosa Badanie szacujące zawartość lub ewentualne niedobory mikroelementów w organizmie. Pierwszy „rzut oka” wydaje się słuszne, jednak sama interpretacja badania pozostaje raczej skomplikowana. Czy warto je wykonać? Możliwe, ale warto upewnić się, że za wynikiem będzie szła również profesjonalna interpretacja. Badania na rynku pojawiają się jak grzyby po deszczu, niewątpliwie powstawać będą coraz to nowe. Tylko od nas samych zależy z czego będziemy korzystać. Warto jednak przed diagnostyką wziąć pod uwagę ich przydatność, a przede wszystkim zasobność portfela naszego pacjenta. Może się zdarzyć, że zniechęcą go kwoty, które musi wydać na badania. Wybierajmy więc mądrze. By dowiedzieć się więcej, wejdź na stronę Instytutu Mikroekologii Bernadette Biondi, Thyroid and Obesity: An Intriguing Relationship: The Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism: Vol 95, No 8. (2011). Vanlint, S., Vitamin D and Obesity. Nutrients, 5(3), (2013). Soares, R. Irritable bowel syndrome: A clinical review. World Journal of Gastroenterology : WJG, [online] 20(34), (2014). Helander, H. and Fändriks, L. Surface area of the digestive tract – revisited. Scandinavian Journal of Gastroenterology, 49(6), (2014). Vojdani, A. Detection of IgE, IgG, IgA and IgM antibodies against raw and processed food antigens. Nutrition & Metabolism, 6(1), (2009). Szachta P. Frank. M. Alergia pokarmowa IgG-zależna i jej znaczenie w wybranych jednostkach chorobowych. Pediatria Polska, (2016). Szachta P. Gałęcka M. IgG-dependent allergy and selected gastrointestinal diseases Prz Gastroenterol; 8 (4): 225–229) (2013)

wstydliwe badania w szkolnym gabinecie